_________________
Początek obozu w Białej Podlaskiej.Tu zaczęła się moja przygoda ze sportem.Nie wiem dlaczego wybrałem lekkoatletykę ani tym bardziej czym zafascynował mnie skok w dal. Może zafascynowała mnie tutejsza piaskownica? Jako mały brzdąc często spędzałem cały dzień na placu zabaw, tworząc przy pomocy foremek, łopatki i grabi.Może to rozbieg? A może belka, która wyznacza jego koniec.Sam nie wiem.Wędruję na stadion z zarzuconym na plecy niebieskim workiem w którym znajdują się kolce.Idę sam, przy okazji spoglądając na zegarek znajdujący się na moim nadgarstku. No tak, godzina 7.20.Do porannego treningu zostało mi jeszcze 40 minut.Nie zważam jednak na to.Wolę pobiegać sam, w ciszy i spokoju bo wydaje mi się, że potem nie będzie to możliwe ze względu na liczną grupę jaką prowadzi mój trener.Tak dużo mówię, a nawet nie powiedziałem kim jestem. Nazywam się Adrian Strzałkowski i od x lat trenuję lekkoatletykę a dokładniej skok w dal.Myślę, że jestem naprawdę spoko chłopakiem pomimo mojego trudnego charakteru, ale właśnie dzięki niemu radzę sobie w mojej dyscyplinie.Siadam na powierzchni stadionu i zmieniam adidasy na kolce. Od razu czuję się inaczej, lepiej.Nie da się ukryć tego, że na bieżni czuję się lepiej niż gdziekolwiek indziej. Robię kilka skipów, rytmówek następnie 8 setek i nim się obejrzałem wybiła godzina 8. Na stadionie pojawił się trener wraz z resztą grupy.
- Trenerze jestem gotowy do skakania! - krzyczę
- Jak zawsze - odpowiada z uśmiechem na twarzy.- Przejdź na skocznię, poskaczemy
Robię jak kazał.Przechodzę na skocznię, odmierzam rozbieg i w ciszy czekam na trenera.
Po 5 minutach zjawia się i przygotowuje piaskownicę do skoku.
- Jak Zosia? - pytam
- Całkiem nieźle się trzyma, achilles to nie byle jaka kontuzja, ale Zosia jest silna i szybko wróci na najwyższy stopień podium.
- To dobrze, cieszę się. Nareszcie nie będę skakał sam.Trochę to nudne.
- Dzisiaj będę miał rekrutację studentek za Zosię na Mistrzostwa Polski, myślę, że znajdzie się tam jakaś z dobrymi wynikami.
- Bądźmy dobrej myśli.
Biorę głęboki wdech i z całej siły biegnę przed siebie, wiatr rozwiewa mi moje krótkie blond włosy sygnalizując mi że pora iść do fryzjera.Mocne odbicie i skok na ponad 8,20.
Trener z powagą przygląda się śladzie pozostawionym na belce.
- Czysto - podchodzi przybić mi piątkę.
_________________________________________
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz