sobota, 29 sierpnia 2015

Rozbieg.

_______________________

Po wyczerpującym treningu nadeszła pora na zrobienie "masy ". Wszyscy sportowcy obecni w ośrodku z głodem wypisanym na twarzy schodzili do stołówki.Ja również podążałem w tamtym kierunku.Moją głowę zaprzątała ciągle jedna myśl, a mianowicie co się dzieje z moją Zosią. Co teraz robi, czy myśli o mnie tak często jak ja o niej, czy jeszcze wróci aby trenować? To w sumie kilka myśli, ale słowo wyjściowe to jedno imię - Zosia. Więc w sumie jedna myśl podzielona na kilka czynników.Zajadając obiad podany przez miłą kucharkę, wypytywałem trenera o starty w sezonie, chcąc nie chcąc i tak na język przyszło mi imię Zofia.
- A, to o nią ci chodzi..Nie wiem co z nią będzie Adrian.Nie mam pojęcia. Zośka to silna dziewczyna, waleczna ale boję się o nią.To kolejna kontuzja, która wyklucza ją z ważnych startów.
- Co trener chce przez to powiedzieć? Może już w ogóle nie wrócić do skakania?
- Tak może być, Adrian. - po tych słowach opuściłem stołówkę w błyskawicznym tempie.
Moja Zosia, najbliższa mi osoba, ukochana mogła już nigdy nie wrócić do jej pasji z mojego powodu? Przez jedną decyzję być może zniszczyłem jej szansę na wielką karierę, która stała przed nią otworem.Wolnym krokiem udałem się nad jezioro.Ulubione miejsce Z.

**
- Chciałabym wygrać Mistrzostwo Olimpijskie..żeby każdy usłyszał o walecznej Zośce Malinowskiej! Stoję na rozbiegu, oddycham i oddaję się pasji aby potem zachwycić ludzi skokiem, który zapamiętają na długie lata..- rozmarzyła się wtulając w moje ramiona
- Tak będzie, obiecuję..
- Nie obiecuj, głuptasie. W sporcie nie można nic obiecywać! - odwróciła się w moją stronę, a ja wpatrywałem się w jej duże, niebieskie oczy.
- Ja Ci obiecuję Zocha. Obiecuję, że zrobię wszystko żeby ten medal był twój.- powiedziałem z powagą w głosie
- Zakosisz go? Nie bądź śmieszny Adrian, chodź. - dziewczyna wyciągnęła do mnie rękę i zaczęła ciągnąć w kierunku hotelu.
Obiecuję...

**
Na samo wspomnienie po policzku spłynęła mi łza. Jedna decyzja złamała moje serce na pół.Zniszczyła wszystko na co pracowałem tak długo, zniszczyła nas.

______________________________________

wtorek, 30 czerwca 2015

Start.


_________________

Początek obozu w Białej Podlaskiej.Tu zaczęła się moja przygoda ze sportem.Nie wiem dlaczego wybrałem lekkoatletykę ani tym bardziej czym zafascynował mnie skok w dal. Może zafascynowała mnie tutejsza piaskownica? Jako mały brzdąc często spędzałem cały dzień na placu zabaw, tworząc przy pomocy foremek, łopatki i grabi.Może to rozbieg? A może belka, która wyznacza jego koniec.Sam nie wiem.Wędruję na stadion z zarzuconym na plecy niebieskim workiem w którym znajdują się kolce.Idę sam, przy okazji spoglądając na zegarek znajdujący się na moim nadgarstku. No tak, godzina 7.20.Do porannego treningu zostało mi jeszcze 40 minut.Nie zważam jednak na to.Wolę pobiegać sam, w ciszy i spokoju bo wydaje mi się,  że potem nie będzie to możliwe ze względu na liczną grupę jaką prowadzi mój trener.Tak dużo mówię, a nawet nie powiedziałem kim jestem. Nazywam się Adrian Strzałkowski i od x lat trenuję lekkoatletykę a dokładniej skok w dal.Myślę, że jestem naprawdę spoko chłopakiem pomimo mojego trudnego charakteru, ale właśnie dzięki niemu radzę sobie w mojej dyscyplinie.Siadam na powierzchni stadionu i zmieniam adidasy na kolce. Od razu czuję się inaczej, lepiej.Nie da się ukryć tego, że na bieżni czuję się lepiej niż gdziekolwiek indziej. Robię kilka skipów, rytmówek następnie 8 setek i nim się obejrzałem wybiła godzina 8. Na stadionie pojawił się trener wraz z resztą grupy.
- Trenerze jestem gotowy do skakania! - krzyczę
- Jak zawsze - odpowiada z uśmiechem na twarzy.- Przejdź na skocznię, poskaczemy
Robię jak kazał.Przechodzę na skocznię, odmierzam  rozbieg i w ciszy czekam na trenera.
Po 5 minutach zjawia się i przygotowuje piaskownicę do skoku.
- Jak Zosia? - pytam
- Całkiem nieźle się trzyma, achilles to nie byle jaka kontuzja, ale Zosia jest silna i szybko wróci na najwyższy stopień podium.
- To dobrze, cieszę się. Nareszcie nie będę skakał sam.Trochę to nudne.
- Dzisiaj będę miał rekrutację studentek za Zosię na Mistrzostwa Polski, myślę, że znajdzie się tam jakaś z dobrymi wynikami.
- Bądźmy dobrej myśli.
Biorę głęboki wdech i z całej siły biegnę przed siebie, wiatr rozwiewa mi moje krótkie blond włosy sygnalizując mi że pora iść do fryzjera.Mocne odbicie i skok na ponad 8,20.
Trener z powagą przygląda się śladzie pozostawionym na belce.
- Czysto - podchodzi przybić mi piątkę.
_________________________________________